Agnieszka Sowińska

Marcin Wicha napisał o Pamięci pamięci tak: “To jest książka, która powinna leżeć gdzieś blisko, na ulubionej półce. Książka, do której będziecie wracać”. Taką właśnie książką Pamięci pamięci jest dla mnie. Mam nadzieję, że taką stanie się też dla Państwa.

— Agnieszka Sowińska, tłumaczka z języka rosyjskiego

Czy zapomniane przedmioty, karteluszki, zasłyszane fakty zachowują pamięć o przeszłości? Maria Stiepanowa, autorka Pamięci pamięci próbuje zrekonstruować losy bliskich na podstawie drobnych przedmiotów, które po nich zostały. Czyta ich korespondencję i przegląda pożółkłe fotografie, kreśląc przy tym dwudziestowieczną historię Rosji i Europy. Choć szuka śladów własnych prababć, dziadków i rodziców, to nie oni są głównym tematem tej książki: jest nim mechanizm pamięci, a właściwie jej nie/ciągłość. Jak wielka historia może odbijać się w osobistej pamięci współczesnego człowieka? Stiepanowa szuka odpowiedzi w historii swojej rodziny oraz we wspaniałych esejach, m.in. o W.H. Sebaldzie, Charlotcie Salomon czy Osipie Mandelsztamie. Książka została wydana w Polsce w 2020 przez wydawnictwo Prószyński i S-ka.

W nagraniu audio tłumaczka opowiada o swojej wędrówce śladami autorki Pamięci pamięci, a także czyta fragment przekładu wyjaśniający pochodzenie figurki z okładki.

Fragment książki Pamięci pamięci Marii Stiepanowej…

(…)  ушедшие бесконечно покорны, они позволяют делать с собой все, что нам заблагорассудится. Нету интерпретации, которой они бы воспротивились; нет формы унижения, что заставила бы их взбунтоваться: их существование лежит заведомо вне правовой зоны, вне всякого рода fair play. Культура относится к прошлому, как сырьевое государство к природным ресурсам — выкачивая из них всё, что может; паразитирование на мертвых оказывается выгодным ремеслом. Все это они сносят с равнодушной кротостью деревьев.

          То, как легко мертвые соглашаются на все, что мы с ними делаем, провоцирует живых заходить все дальше. Индустрия памяти имеет теневого близнеца, индустрию при-поминания (и приблизительного понимания), использующую чужую реальность как сырье, пригодное для переработки. Есть что-то жуткое в новеньких кошельках и школьных тетрадках, с которых смотрят на тебя лица со старых фотографий, давно утратившие свои имена и судьбы; есть что-то унизительное в подлинных историях, отправленных гулять по чувствительным романам «из прежней жизни», словно без при- меси живой крови текст под обложкой не зашевелится. Все это — формы странного извращения, обрекающего нас на дегуманизацию собственных предшественников: мы навязываем им свои страсти и слабости, свои забавы и оптические аппараты, шаг за шагом вытесняя их из мира, наряжаясь в их одежду, словно она для нас пошита.

(…)

Прошлое лежит перед нами огромным миром, годным для колонизации: быстрого грабежа и медленной переделки. Казалось бы, все силы культуры брошены на сохранение немногого оставшегося; любое мемориальное усилие становится поводом для торжества. Из небытия возникают новые и новые фигуры умолчания, люди, забытые собственным временем и найденные как остров: пионе- ры уличной фотографии, маленькие певицы, полевые журналисты. Легко было бы радоваться этому празднику — свежеоткрытой лавке колониальных товаров, где можно выбрать любой туземный сувенир, интерпретируя его по своему вкусу, без оглядки на то, что означала маска или погремушка в свое время и на своем месте. На- стоящее так уверено в том, что владеет прошлым — как когда-то обеими Индиями, зная о нем столько же, сколько о них когда-то, — что вряд ли замечает, какие призраки бродят туда-сюда, игнорируя государственные границы.

…w przekładzie Agnieszki Sowińskiej

(…) umarli są nieskończenie pokorni, pozwalają robić ze sobą wszystko, co tylko uznamy za słuszne. Nie ma interpretacji, której by się sprzeciwili; nie ma formy poniżenia, która zmusiłaby ich do buntu: ich istnienie w sposób oczywisty znajduje się poza strefą prawa, poza wszelkimi regułami fair play. Kultura traktuje przeszłość, jak polityka surowcowa państwa zasoby naturalne – wypompowując z nich wszystko, co może; pasożytowanie na umarłych okazuje się zyskownym rzemiosłem. Wszystko to oni znoszą z obojętną potulnością drzew.

          To, z jaką łatwością martwi zgadzają się na wszystko, co z nimi robimy, prowokuje żywych, by posuwać się coraz dalej. Przemysł pamięci posiada mrocznego bliźniaka, przemysł przypominania (i częściowego pojmowania), wykorzystującego cudzą rzeczywistość jak surowiec nadający się do przeróbki. Jest coś potwornego w nowiutkich portmonetkach i zeszytach szkolnych, z których spoglądają na ciebie twarze ze starych fotografii, które już dawno utraciły swoje imiona i losy; jest coś poniżającego w prawdziwych historiach, odesłanych na przechadzki po sentymentalnych powieściach „z minionej epoki”, jakby bez żywej krwi tekst nie poruszyłby się pod okładką. Wszystko to formy dziwnego wynaturzenia, skazującego nas na dehumanizację własnych poprzedników: narzucamy im swoje namiętności i słabości, swoje zabawy i aparaty optyczne, krok za krokiem wypierając ich z ich świata, zakładając ich ubrania, jakby zostały uszyte dla nas.

(…)

Przeszłość rozpościera się przed nami pod postacią ogromnego świata, zdatnego do kolonizacji: szybkiej grabieży i powolnej przebudowy. Zdawałoby się, że wszystkie siły kultury rzucono, by zachować tę odrobinę, która ocalała; wszelki wysiłek pamięci staje się powodem do triumfu. Z niebytu wyłaniają się wciąż nowe figury przemilczenia, ludzie zapomniani przez własną epokę i odkryci jak wyspa: pionierzy ulicznej fotografii, małe śpiewaczki, korespondenci wojenni. Łatwo by było cieszyć się z tego święta – nowo otwartego sklepu z towarami kolonialnymi, w którym można wybrać tubylczą pamiątkę, interpretując ją zgodnie z własnym smakiem, bez uwzględniania tego, co znaczyła maska czy grzechotka w swojej epoce i na swoim miejscu. Teraźniejszość jest przekonana, że panuje nad przeszłością, jak kiedyś nad Indiami, wiedząc o niej tylko tyle, ile kiedyś wiedziano o Indiach, i pewnie nie zauważa pojawiających się tu i ówdzie widm, które ignorują granice państwowe.

O tłumaczce

Agnieszka Sowińska absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie oraz podyplomowych studiów „Literatura i książka dla dzieci i młodzieży wobec wyzwań nowoczesności” na Uniwersytecie Warszawskim. Tłumaczyła książki m.in. Marii Stiepanowej, Jeleny Czyżowej, Anny Starobiniec, Walerija Paniuszkina, Michaiła Chodorkowskiego, Aleksieja Nawalnego. Współpomysłodawczyni (wraz z Poliną Kozerenko-Justovą) szkoły dla początkujących tłumaczy z języka rosyjskiego Słowa na Słowa w Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Członkini Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury.


W nagraniu wykorzystano utwór muzyczny dostępny na licencji Creative Commons: Svyat Ilin, Prelude: Levitate (link)