Anna Butrym

Dom kata był ucztą translatorską — przygodą, którą wspominam nie jako udrękę z powodu tych wszystkich piętrzących się wyzwań, lecz właśnie jako ucztę i wielki sprawdzian tego, jak bardzo tłumacz może zagłębić się w książkę i pokochać ją na tyle, by pokonać smoki, które tu czy tam wystawiają głowę.

— Anna Butrym, tłumaczka z języka węgierskiego

Dom kata węgierskiej pisarki Andrei Tompy to quasi-autobiograficzna powieść, a właściwie zbiór powiązanych ze sobą opowiadań o doświadczeniach węgierskiej Żydówki dorastającej w rumuńskim Siedmiogrodzie w czasach dyktatury Ceaușescu. Historie, które przeżywa, są jednocześnie bliskie i dalekie polskiemu czytelnikowi: z jednej strony, poprzez paralelę komunizmu, rozumiemy tło historyczne i wszelkie ograniczenia, jakie reżim wnosił do życia przeciętnych obywateli, z drugiej jednak odkrywamy, jak spotęgowane piętno odcisnął na losach bohaterki fakt przynależności do pogardzanej mniejszości narodowej. Ta węgierska mniejszość, co ważne, przez kilkaset lat stanowiła na tych terenach większość, a język węgierski był językiem urzędowym. Dom kata uświadamia, że czasem historia nie daje nam wyboru i musimy dorosnąć szybciej niż inni. W Polsce Dom kata ukazał się w roku 2016 nakładem wydawnictwa Książkowe Klimaty.

W nagraniu audio tłumaczka opowiada o zmaganiach z trudnościami przekładowymi, o klasie książki opowiadającej o nie dość znanym zakątku Europy i o doświadczeniu historycznym jego mieszkańców. 

Fragment książki Andrei Tompy Dom kata

(…) hirtelen rájött, hogy akkor ő nem lehet más, csak a szája: a húsos, mosolyra húzott ajak a tankönyvek első oldalán, a vérpiros cseresznyeajak az osztályterem falán a dupla tábla fölött, a mosolygó ajak az újság ünnepi címlapján – a fogak a mosolyból sosem látszanak ki –, a hosszú beszédeket harsogó száj a televízióban, ő a száj egy több iskolányi gyerekből kirakott óriásképben, amely a születésnapi jókívánságokból hirtelen mosolygós arcképpé fordul majd át a stadion déli oldalán, a száj, amely jelszavakat skandál, és maga is éljenez majd, amikor a képmás kicsiny eredetije születésnapi ünnepségén helikopteren leszáll a kaviccsal felszórt, vörös futószőnyeggel leterített stadion közepére, egy kiválasztott fiú és lány szalad elé és boldogan köszönti – az éltanuló osztály- és iskolaparancsnokok pionírruhában jöttek az első napokban, és az öltözőben gyakoroltak –, virággal, sóval és hatalmas, fényes fonott kaláccsal, amit száj nem érint majd, lépnek a leterített szőnyeg szélére, akárcsak a kicsik, a haza sólymai egy szál ingben és szoknyában, egy nagyobb gyerek majd lelkesen elmondja a Ce-ţi doresc eu ţie, dulce Românie (Mit kívánok néked, édes Romániám) című verset a mikrofonba, a többiek énekelnek, és a stadion műanyag székein állva vezényszóra hirtelen mind megfordulnak háttal, és akkor előtűnik a kép, mert ez az arckép, amely eddig tankönyvben, teremben, újságban, mindenféle évfordulókra készített díszkiadású könyvekben és televízióban létezett csupán, most valósággá válik: a kép eredetije 65. születésnapját több városban is megünnepli majd, repülőgépen és helikopteren érkezik, végül estére hazatér, hogy tízezres tömegek előtt mondja el ünnepi beszédét a főváros kivilágított főterén, télikabátban és perzsakucsmában, Lehet, hogy mégsem fog eljönni, kiáltott utána Ürögdi Csabi, amikor már a lábas ház alatt ment el (ahol teljesülnek a kívánságok, jutott a lány eszébe a gyerekkori játék, de lehet, hogy Csabi nem ismerte), Nem jön el, mert talán nem is létezik, gondolta a lany (…)

…w przekładzie Anny Butrym

(…) nagle zrozumiała, że nie może być niczym innym, jak jego ustami: mięsistymi, rozciągniętymi w uśmiechu wargami na pierwszej stronie podręczników, krwistoczerwonymi ustami jak maliny na klasowej ścianie nad podwójną tablicą, uśmiechniętymi wargami na pierwszej stronie świątecznego wydania gazety – zębów w uśmiechu nigdy nie było widać –, ustami rozbrzmiewającymi długimi przemowami w telewizji, jest ustami na ogromnym obrazie ustawionym z uczniów kilku szkół, który z urodzinowych życzeń zmienia się nagle w uśmiechnięty portret na południowej stronie stadionu, ustami, które skandują hasła, i same też wiwatują, kiedy maleńki oryginał podobizny podczas urodzinowych uroczystości ląduje helikopterem pośrodku posypanego kamykami, przykrytego czerwonym chodnikiem dywanowym stadionu, wybrany chłopiec i dziewczynka podbiegają do niego i radośnie go witają – prymusi spośród przewodniczących klas i szkoły przyszli w pierwszych dniach w pionierskich mundurkach i ćwiczyli w szatni –, kwiatami, solą i ogromnym, błyszczącym, plecionym kołaczem, którego usta nie dotkną, podchodzą do skraju rozłożonego dywanu, tak jak maluchy, sokoły ojczyzny, w samych koszulach i spódnicach, jakieś starsze dziecko z zapałem recytuje do mikrofonu wiersz pod tytułem Ce-ţi doresc eu ţie, dulce Românie (Czego ci życzę, droga Rumunio), reszta śpiewa, i wówczas wszyscy, stojąc na plastikowych krzesełkach stadionu, na rozkaz gwałtownie odwracają się tyłem, i wtedy pojawia się portret, bo ten portret, który do tej pory istniał jedynie w podręcznikach, salach, gazetach, zdobnie wydawanych książkach, przygotowanych na przeróżne rocznice, i w telewizji, staje się teraz rzeczywistością: oryginał podobizny będzie świętował sześćdziesiąte piąte urodziny także w innych miastach, przybywając samolotem i helikopterem, w końcu na wieczór wróci do domu, gdzie przed dziesiątkami tysięcy ludzi wygłosi urodzinową przemowę na oświetlonym rynku stolicy, w zimowym palcie i kuczmie z karakułów, Być może i tak się nie zjawi, krzyknął za nią Csabi Ürögdi, kiedy już przechodziła podcieniami (gdzie spełniają się życzenia, przyszła jej do głowy dziecięca zabawa, ale możliwe, że Csabi jej nie znał), Nie zjawi się, bo pewnie nawet nie istnieje, pomyślała dziewczyna, (…)

O tłumaczce

Anna Butrym (ur. 1985, Przemyśl) – absolwentka filologii węgierskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim i studiów podyplomowych w Budapeszcie w zakresie tłumaczeń literackich. Przekłada teksty prozatorskie, poetyckie, dramatyczne i okołoliterackie, prowadzi spotkania autorskie oraz wykłady poświęcone Węgrom i ich kulturze. Autorka przekładu m.in. Tureckiego lustra Viktora Horvátha, które w 2012 r. zdobyło Europejską Nagrodę Literacką. W jej tłumaczeniu ukazały się m.in. Dom kata Andrei Tompy (doceniony w ramach nagród Ambasador Nowej Europy 2017 i Angelus 2017), Linie kodu kreskowego Krisztiny Tóth i Mój czołg Viktora Horvátha. Tworzy autorski videoblog kulturalny Węgierska randka.