Justyna Czechowska

Zapach mężczyzny jest dla mnie książką absolutną, jedną z najważniejszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Opowiada szczegółowo i emocjonalnie o dojrzewaniu i dorastaniu kobiety — o stawaniu się kobietą.

— Justyna Czechowska, tłumaczka z języka szwedzkiego

W Zapachu mężczyzny Agneta Pleijel kontynuuje podjętą we Wróżbie autobiograficzną opowieść o dorastaniu. Ma dwadzieścia, dwadzieścia pięć, trzydzieści i więcej lat. Studiuje, czyta, zatraca się w lekturze Poego, w szwedzkiej poezji, w antropologii Malinowskiego, zamieszkuje ponury pokój z łazienką w piwnicy, pije hektolitry herbaty i pali papierosa za papierosem. Myśli, szuka, tęskni. Próbuje odnaleźć się w konflikcie między depresyjną matką a ojcem, który opuścił rodzinę w dniu, gdy ona sama odebrała świadectwo maturalne. Przeprowadza się do Sztokholmu, gdzie pod koniec lat sześćdziesiątych uczestniczy w zmieniającym się świecie, wreszcie rodzi córkę i wydaje pierwszą książkę. To najpiękniejsza i najmądrzejsza książka o stawaniu się człowiekiem. W Polsce ukazała się w 2017 roku nakładem wydawnictwa Karakter.

W nagraniu wideo tłumaczka opowiada o tym, jak zajęła się przekładem literackim, jak została tłumaczką Agnety Pleijel i jak zaczęła się ich znajomość.

W nagraniu audio tłumaczka Justyna Czechowska czyta fragmenty książki Zapach mężczyzny Agnety Pleijel.

Fragment książki Zapach mężczyzny Agnety Pleijel…

          Varv efter varv på en löparbana.

          Och plötsligt oväntat – ute och i mål!

          Hon märker det knappt men hör det lilla skriket. Det är inte rätt ord; det är bara en ynkligt liten jämmer. Över sina egna knän ser hon barnkroppen som läkaren håller i fötterna. Hon är genomsvettig och törstig och håret faller henne i ögonen medan de lite bryskt håller fram barnet för henne, underdelen i höjd med hennes blick.

          Säg nu själv vilket kön det är.

          Det tycks ingå i reglementet.

          En flicka, lyckas hon hosta fram.

          Som har en sorts utväxt på skallen – ja, av vad då? Kroppens kloka skydd av fett, svarar läkaren, för att det hade gått så många timmar sen vattnet gick. Det var vad den första läkaren kände. Ingen kattunge. Ett normalt och fullgånget flickebarn, som påminner lite om den egyptiska Nefertiti med den utdragna huvudformen. De lägger barnet i hennes famn. Ska de kalla henne för Nefertiti?

          Detta barns ögon är klara och djupblå och ser rakt in i hennes. De ser in i varandras ögon mycket länge, barnet och hon. Flickans ögon är stora, mörkblå, eftertänksamma och kloka. Blicken minns hon för livet.

          Ett nyfött barn vet allt, har hon läst någonstans, innan glömskans ängel slår det över kinden och kunskapen suddas ut. I det här fallet: innan de droppar lapis i barnets ögon.

          Då vrålar flickan av smärta. Efteråt är hennes blick suddig och blind.

          Ovetande. Och fullkomligt oseende.

          Hon säger lite högstämt till L. att hon aldrig varit så lycklig som nu; det är sant. Han hummar. Man lägger barnet, nu lindat och blint, på hennes bröst och hon rullas genom långa korridorer. Ute börjar det gry. Hon är trött som om hon lemlästad återvänt från ett slagfält, och vet att hon alltidska komma ihåg resan genom sjukhuskorridorerna och det första morgonljuset ur osannolikt höga fönster.

…w przekładzie Justyny Czechowskiej 

          Okrążenie za okrążeniem, jak na bieżni.
          I nagle, niespodziewanie – jest!

          Ledwo to zauważa, ale słyszy cichutki płacz. To niewłaściwe słowo; to tylko słabe pojękiwanie. Przez kolana widzi ciałko dziecka, które lekarz trzyma za stopy. Jest przepocona, spragniona, włosy przyklejają się do twarzy, a oni mimochodem pokazują jej dziecko, dolną część na wysokości jej wzroku.

          Sama powiedz, jaka to płeć.
          Zdaje się, że to regulaminowe.
          Dziewczynka, udaje jej się wydusić.

          Która ma na czubku głowy jakąś narośl – co to takiego? Sprytna ochrona ciała z tłuszczu, odpowiada lekarz, bo minęło sporo czasu, od odejścia wód. To to poczuł pierwszy lekarz. Żadne kocię. Normalna, w pełni rozwinięta dziewczynka, przypominająca trochę egipską Nefertiti ze swą pociągłą głową. Kładą jej dziecko na piersi. Czy nazwą ją Nefertiti?

          Oczy dziecka są czyste i głęboko niebieskie, patrzą wprost w jej oczy. Długo na siebie patrzą, dziecko i ona. Oczy dziewczynki są duże, ciemnoniebieskie, zamyślone i mądre. To spojrzenie zapamięta na całe życie.

          Nowo narodzone dziecko wie wszystko, gdzieś o tym czytała, zanim anioł zapomnienia uderzy je w policzek, wtedy cała wiedza się rozpierzcha. W tym wypadku: zanim zapuszczą dziecku kropelki do oczu.

          Wówczas dziewczynka wrzeszczy z bólu. Potem jej wzrok jest zamazany i ślepy.

          Niewiedzący. I kompletnie niewidzący.

          Mówi nieco odświętnie do L., że nigdy nie była tak szczęśliwa; to prawda. On pomrukuje. Kładą jej dziecko, teraz owinięte i ślepe, na piersi, po czym wiozą długimi korytarzami. Na dworze świta. Jest zmęczona, jakby wróciła okaleczona z pola walki, wie, że na zawsze zapamięta jazdę przez szpitalne korytarze i to pierwsze światło dnia z niewiarygodnie wysokich okien.

O tłumaczce

Justyna Czechowska (ur. 1979) – tłumaczka ze szwedzkiego, absolwentka literaturoznawstwa na Uniwersytecie Sztokholmskim, animatorka kultury, autorka kilku artykułów, antologii i wywiadów, współzałożycielka Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. Przełożona przez nią książka Kristin Berget „Der ganze Weg” była nominowana w drugiej edycji konkursu Europejski Poeta Wolności. Jest laureatką Nagrody im. Wisławy Szymborskiej 2018 za przekład książki Linn Hansén „Przejdź do historii”. Od 2015 r. współtworzy program festiwalu „Odnalezione w tłumaczeniu”.