Kamil Pecela

Powiedzieć o tej książce, że jest rozpięta między Ulissesem Joyce’a a Archipelagiem GUŁag Sołżenicyna to za mało. Należałoby jeszcze przywołać Dostojewskiego, Kafkę, Cervantesa, literaturę iberoamerykańską, Konwickiego i wielu, wielu innych.

— Kamil Pecela, tłumacz z języka litewskiego 

Wileński poker Ričardasa Gavelisa, wydany w Polsce w 2019 roku przez Wydawnictwo KEW, to książka-legenda literatury litewskiej, która w rashomonowy sposób opowiada o życiu Vytautasa Vargalysa – Litwina skazanego na zsyłkę do łagru za udział w walkach partyzantów litewskich z sowieckim okupantem. Po odbyciu kary bohater powraca do radzieckiego Wilna i prowadzi własne śledztwo-wiwisekcję, która ma wyjaśnić naturę i pochodzenie zła, które złamało mu życie. W trakcie śledztwa natrafia na ślad istot, które posługując się totalitarnym systemem politycznym, odczłowieczają ludzi w sobie tylko wiadomych celach. Wileński poker to książka o uniwersalnym wymiarze niewolenia człowieka przez reżim komunistyczny, o władzy rozrastającej się w ludzkim organizmie jak rak, o dehumanizacji wydrążonych ludzi. O tej książce można mówić na wiele sposobów, bo i losy głównego bohatera opowiadane są z czterech perspektyw przez czterech narratorów – w tym psa – a każdy z nich przedstawia inną wersję.

W nagraniu audio tłumacz przestrzega czytelników, że czeka ich długa, trudna i niebezpieczna droga, ale i obiecuje nagrodę wszystkim tym, którzy sprostają jej trudom. 

Fragment książki Wileński poker Ričardasa Gavelisa…

…muzika nesiliauja, basistas niršiai kala vinis tiesai man į smilkinius, jau groja trise, keturiese, pankiese, altsaksas is stambi mergina spygauja, perrėkia vienas kitą, jiedu ne juokais susikibo, matyt, prvialo kautis, žiūriu į juos, girdžiu juos; tai nebe muzika: jie kaunasi iš tikrųjų, mirtina kova, kuri niekad nesibaigia, kurioj niekas nenugali, o pralaimi visi; du ar trys skaldo būgnelius, būgnus, puodukus, tikra barška-tarškalynė, seku Gedžio rankas, ne tiek girdžiu, kiek įspėju melodiją, mūsų nesamo gyvenimo nesamą melodiją; Gėdis jau sapnuoja: trankus pašėliškas sapnas, migloti aidintys bokštai (gal Čiurlionis?), klaidūs koridoriai, knygų stelažai, gultai, barakai, iš visur žvelgia klaikios akys, iš visur žvelgia klaikios akys, krūtinėj plinta šaltis, nes į mane žvelgia tuštuma, nebūtis, žvelgia mano baimė, mano praeitis, lagerio vielos, nuogas ryjantis žolę Bolius, jis vis ryja, vėl ir vel ryja — žolę, žolę, žolę, Gėdis prisispyręs kartoja vis tą pačią frazę, grojančių po altorium jau daugybė, visi spygauja – klykia, rauda, tai rauda dėl žmogaus (Boliaus? mano tėvo? mano senelio?), jie taip garsiai rauda, todėl, kad nieko kito nebegali, muzika auga, užgrobia visą erdvę, ji nori užgožt pasaulį neleidžia nieko galvot valdingai sustabdė laiką; …

…w przekładzie Kamila Peceli

…muzyka nie ustaje, basista wściekle wbija mi gwoźdź wprost w skronie, grają już we trzech, w czterech, w pięciu, altsaksofonista i tęga dziewczyna piszczą, przekrzykują się nawzajem, zwarli się nie na żarty, widocznie muszą walczyć, patrzę na nich, słyszę ich; to już nie jest muzyka: walczą naprawdę, to śmiertelna walka, która nigdy się nie kończy, w której nikt nie wygrywa, a przegrywają wszyscy; dwaj czy trzej tłuką w bębenki, bębny, kubki, prawdziwy grzechot-trajkot; śledzę ręce Gedisa, nie tyle słyszę, ile domyślam się melodii, nieistniejącej melodii naszego nieistniejącego życia; Gedis już śni: grzmiący, obłąkany sen, mgliste, rozbrzmiewające wieże (może Čiurlionis?), błędne korytarze, regały, prycze, baraki, zewsząd patrzą przeraźliwe oczy, zewsząd patrzą przeraźliwe oczy, w klatce piersiowej rozszerza się mróz, ponieważ patrzy na mnie pustka, niebyt, patrzą na mnie mój strach, moja przeszłość, druty łagru, nagi, żrący trawę Bolius, wciąż żre, znowu i znowu żre – trawę, trawę, trawę, Gedis z uporem powtarza wciąż tę samą frazę, grających pod ołtarzem jest już mnóstwo, wszyscy piszczą, wrzeszczą, lamentują, to lament nad człowiekiem (Boliusem? mną? ojcem? moim dziadkiem?), lamentują tak głośno dlatego, że niczego innego nie mogą, muzyka rośnie, zagrabia całą przestrzeń, chce zagłuszyć świat, nie pozwala myśleć, władczo zatrzymała czas;…

O tłumaczu

Kamil Pecela – tłumacz literatury litewskiej (nagrodzony dyplomem Litewskiego Instytutu Kultury), poeta, literaturoznawca, autor rozprawy doktorskiej o twórczości Rapolasa Mackonisa w międzywojennym Wilnie (III nagroda im. Juliusza Bardacha) i propagator kultury litewskiej (redaktor „Kultury Litwy”).