Renata Putzlacher-Buchtová

Kolářa cechowała nieokiełznana fantazja i tłumaczce trudno czasem nadążyć za wyobraźnią autora, który był – nie wolno o tym zapominać – poetą, oryginalnym plastykiem i eksperymentatorem.

— Renata Putzlacher-Buchtová, tłumaczka z języka czeskiego

Naoczny świadek. Dziennik z roku 1949 Jiříego Kolářa to poetycki zapis dwunastu miesięcy z życia jednego z najwybitniejszych artystów czeskich XX wieku. Jiří Kolář w swoim prozatorsko-poetyckim, polifonicznym dzienniku opisuje podłość czasów socjalistycznego reżimu, dramat swoich przyjaciół, ale także Pragę, jej peryferie i mieszkańców.

       Jiří Kolář był autorytetem moralnym i wzorem dla wielu artystów, m.in. Bohumila Hrabala i Václava Havla. W okresie stalinowskim spędził dziewięć miesięcy w areszcie śledczym. Historia Kolářa i losy jego dzieła to typowy przykład konfliktu artysty z totalitarną władzą. Jako dokumentalista Kolář czuł, że musi dać świadectwo prawdzie; jako artysta fascynował się Whitmanowską afirmacją złożoności świata i koniecznością nazywania wszystkiego od nowa. Podzielał uwielbienie Whitmana dla rzeczy zwykłych, pospolitych i codziennych. Wsłuchiwał się w rytm mowy potocznej, rejestrował dobiegające zewsząd dźwięki, a swoją prozę przeplatał wierszami i eksperymentami formalnymi.

W nagraniu wideo Renata Putzlacher-Buchtová wprowadza nas w świat Jiříego Kolářa i stawia pytanie, czy jego dziennik znów staje się aktualny.

W nagraniu audio tłumaczka opowiada o onirycznych wizjach autora Naocznego świadka, o jego uwielbieniu dla tego, co pospolite, i o socjalistycznej klatce, która pod koniec lat 40. zamykała się na jego oczach.

Fragment książki Jiříego Kolářa Naoczny świadek. Dziennik z roku 1949…

NEDĚLE. Zvony svíčkové, zvony vepřových kotlet a žebírek, zvony houskových knedlíků, zvony brambor a zelí, zvony uzených bůčků, zvony řízků a hovězích polévek, zvony skopových a nadívaného telecího, zvony buchet, bábovek, perníků, zvony česneku, cibule a koření, zvony omáček naplnily vzduch. Děti v nedělních šatech, s vyleštěnými střevíci, s napomádovanými vlasy s mašlemi stojí mezi domovními dveřmi a pozorují déšť. Smutek pomalu mizí pod pěstičkami kapek, vytrvalých a nevlídných jako domácí úkol. Ale ptáci uvnitř uzoučkých hrudníčků se nevzdávají, je ještě odpoledne, a to zas mámy, až odbudou svůj rajt kolem plotny, nechají se obměkčit a nahradí, co zničil liják, teplý jako ústa a neúprosnější než násobilka.

          Zvony partiček mariáše nebo bulky, zvony štamprlí hořké, zvony viržinek a doutníků, zvony kulečníků a kuželek, zvony dohadů o výsledcích Stasky, zvony celotýdenních příhod z dílen, zvony kaštanů zachycujících všechno toto volání života, nejprostšího a nejspravedlivějšího, zvony mladých manželů, i nyní v tváří tvář poledni v prudkém objetí mezi utíkajícími hrnci a připalovaným masem, mezi chviličkou, kdy může sousedka zaklepat pro trochu octa nebo poprosit o mlýnek na mák, zvony nedělních koncertů hřmících jen proto, že jsou, zvony houslí a fléten, zvony Janáčkovy a Beethovenovy, zvony recitovaných básní, zvony rožnovských hodin, zvony…

…w przekładzie Renaty Putzlacher-Buchtovej

 

NIEDZIELA. Dzwony polędwicy, dzwony kotletów wieprzowych i żeberek, dzwony knedli bułczanych, dzwony ziemniaków i kapusty, dzwony wędzonych boczków, dzwony sznycli i rosołów, dzwony baraniny i nadziewanej cielęciny, dzwony placków drożdżowych, babek, pierników, dzwony czosnku, cebuli i przypraw, dzwony sosów – ich dźwięk wypełnił powietrze. Dzieci w niedzielnych ubrankach i błyszczących trzewikach, z wypomadowanymi włosami, z kokardami stoją w drzwiach domów i obserwują deszcz. Smutek powoli znika pod piąstkami kropli, niekończących się i nieprzyjaznych jak zadanie domowe. Ale ptaki w środku wąziutkich klateczek piersiowych nie poddają się, przecież jest jeszcze popołudnie, i wtedy mamy, kiedy zakończą swe kuchenne manewry, dają się ugłaskać i wynagrodzą wszystko, co zniszczyła ulewa, ciepła jak usta i nieubłagana jak tabliczka mnożenia.

          Dzwony partyjek mariasza albo wista, dzwony kieliszków żołądkowej gorzkiej, dzwony cygaretek i cygar, dzwony bilarda i kręgli, dzwony obstawiania zakładów sportowych, dzwony niedawnych zdarzeń w warsztacie, dzwony kasztanów wyłapujących wszystkie te nawoływania życia, najprostsze­go i najsprawiedliwszego, dzwony młodych małżonków, również teraz, twarzą w twarz, w samo południe, wtulonych w siebie między podskakującymi garnkami i przypalającym się mięsem, na moment, zanim wpadnie sąsiadka, by pożyczyć trochę octu lub poprosić o młynek do maku, dzwony niedzielnych koncertów grzmiących tylko dlatego, że są, dzwony skrzypiec i fletów, dzwony Janáčka i Beethovena, dzwony deklamowanych wierszy, dzwony zegara rożnowskiego, dzwony…

O tłumaczce

Renata Putzlacher-Buchtová mieszka od urodzenia w Republice Czeskiej. Jest tłumaczką z czeskiego i na czeski. Poetka, scenarzystka, autorka tekstów piosenek i sztuk teatralnych, animatorka kultury, publicystka. W Instytucie Slawistyki na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Masaryka w Brnie (RC) prowadzi zajęcia z literatury polskiej i translatoryki. Tłumaczy przede wszystkim poezję, sztuki teatralne i muzyczne oraz teksty pieśni (Karel Kryl, Jaromír Nohavica i inni czescy pieśniarze). Za przekład książki Naoczny świadek. Dziennik z roku 1949, wydanej w 2012 roku przez Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, została wyróżniona nagrodą translatorską „Literatury na Świecie” za rok 2012 w kategorii poezja.


© Autorem zdjęcia tłumaczki jest Marian Siedlaczek. W nagraniu wykorzystano utwór dostępny na licencji Creative Commons: Rafael Krux, Romantic Piano (link).