Urszula Poprawska

Propozycja przygotowania nowego przekładu znanej książki nie jest dla tłumacza wydarzeniem powszednim. Mnie to niepowszednie wydarzenie trafiło się raz…

— Urszula Poprawska, tłumaczka z języka niemieckiego

Ciemność w południe Arthura Koestlera to jedna z najwybitniejszych powieści politycznych XX wieku obnażająca mechanizmy totalitaryzmu stalinowskiego. Wykracza ona zdecydowanie poza doraźność opisu historycznego, może więc być odczytywana jako parabola odnosząca się do wszelkich totalitaryzmów. Napisana w latach 1939-40, po wojnie odniosła wielki sukces; przetłumaczono ją na trzydzieści języków i włączono do kanonu lektur szkolnych i uniwersyteckich. Polski przekład autorstwa Tymona Terleckiego ukazał się w roku 1949. Zarówno ten, jak i wszystkie inne przekłady oparte zostały – przypadek niezwykle rzadki we współczesnej literaturze – na pierwszym, angielskim przekładzie Daphne Hardy, sądzono bowiem, że oryginał niemiecki przepadł w zamęcie wojny. Od przekładu angielskiego minęło 80 lat, gdy w szwajcarskich archiwach odnalazł się tekst oryginału. Cenne odkrycie zaowocowało powstaniem nowego polskiego tłumaczenia, dokonanego w oparciu o oryginalną, niemiecką wersję powieści Koestlera. Nowe tłumaczenie zawiera fragmenty zmienione lub nieistniejące w przekładzie Terleckiego. Ukazało się ono nakładem wydawnictwa PIW równo 70 lat od daty publikacji przekładu Terleckiego.

W nagraniu audio Urszula Poprawska opowiada o wyjątkowości książki Koestlera oraz czyta dramatyczny fragment jego powieści (od 04’40”).

Fragment Ciemności w południe Arthura Koestlera…

„Man wird dich also erschießen“, dachte Rubaschow. Er beobachtete blinzend, wie sich an seinem Fuß, der am andern Ende der Decke vertikal emporragte, sie große Zehe bewegte. Er fühlte sich warm, geborgen und sehr müde; er hatte nichts dagegen, gleich in den Tod hinüberzudösen, wenn man ihn bloß unter der warmen Deckeliegen ließ. „Man wird uns also erschießen“, redete er sich zu. Er bewegte langsam die Zehen in der Socke, und ein Vers fiel ihm ein, der die Füße Christi mit einem weißen Rehin einem Dornbusch verglich. Er rieb den Zwicker mit der gewohnten, seinen Anhaengern wohlbekannten Geste an seinem Ärmel. Er fühlte sich in der Wärme der Decke fast vollkommen glücklich und fürchtete nur das eine, aufstehen und sich bewegen zu müssen. „Man wird uns also auslöschen“, sagte er sich halblaut vor und zündete eine neue Zigarette an, obwohl ihm nur noch drei blieben. Die ersten Zigaretten auf nüchternen Magen verursachten ihm manchmal einen leichten Rausch, und er war ohnehin schon leicht berauscht, ein Zustand, den er aus früheren Erfahrungen der Todesnähe gut kannte. Er wußte auch, daß dieser Zustand anstößig und, von einem bestimmten Standpunkt aus betrachtet, unerlaubt war; aber er fühlte momentan keine Neigung, diesen Standpunkt einzunehmen. Statt dessen beobachtete er das Spiel seiner bestrumpften  Zehen und lächelte hinter dem Zwicker. Eine warme Welle der Sympatie  mit seinem Körper, den er sonst nicht liebte, umspielte ihn, und seine bevorstehende Vernichtung erfühlte ihn mit einer mitleidegen Wolllust. „Die alte Garde ist tot“, sagte er sich, „wir sind die letzten.“ „Man wird uns auslöschen“, sagte er sich. Er suchte, sich an die Melodie von „Komm, süsser Tod…“ zu erinnern, aber nur die Worte fielen ihm ein. „Die alte Garde ist tot“, wiederholte er und versuchte, sich an ihre Gesichte zu erinnern. Es gelang ihm nur bei wenigem. Vom ersten Vorsitzenden der Internationale, den man als Verräter hingerichtet hatte, konnte er nur ein Stück der karierten Weste beschwören, über dem leicht gewölbten Bauch. Er hatte niemals Hosenträger getragen, immer lederne Gürtel. Der erste Präsident des revolutionären Staates, gleichfalls hingerichtet, hatte in Augenblicken der Gefahr an den Nägeln gekaut. „Die Geschchte wird euch rehabilitieren“, dachte Rubaschow ohne besondere Űberzeugung. Was weiß die Geschichte vom Nägelkauen?

…w przekładzie Urszuli Poprawskiej

„A więc rozstrzelają cię”myślał. Mrużąc oczy, obserwował, jak porusza się jego duży palec u nogi sterczący pionowo pod derką. Czuł ciepło własnego ciała, błogość i wielkie zmęczenie. Nie miałby nic przeciw temu, żeby umrzeć w tej półdrzemce, byle tylko pozwolono mu pozostać w cieple derki. „Wszystkich nas rozstrzelają” – mówił do siebie. Poruszał wolno palcami w skarpetkach. Przyszedł mu na myśl pewien wers, w którym stopy Chrystusa porównane były do białego jelenia w ciernistym krzewie. Zaczął przecierać binokle charakterystycznym gestem dobrze znanym jego podwładnym. Pod ciepłą derką czuł się niemal zupełnie szczęśliwy i obawiał się tylko jednego: że będzie musiał wstać i się ruszać. „A więc skończą z nami” – powtórzył półgłosem i zapalił kolejnego papierosa, choć zostały mu jeszcze tylko trzy. Pierwsze papierosy wypalane na czczo wywoływały w nim niekiedy lekkie oszołomienie, a i bez tego był trochę odurzony; znał dobrze ten stan ze swoich wcześniejszych doświadczeń, kiedy czuł bliskość śmierci. Wiedział też, że stan ten był z pewnego punktu widzenia niedozwolony, lecz w tej chwili było mu to obojętne. Zamiast tego obserwował grę swoich palców w skarpetkach i uśmiechał się zza okularów. Ogarnęła go ciepła fala sympatii do własnego ciała, którego zresztą nie lubił, a świadomość czekającego go unicestwienia napełniała go ekstazą zmieszaną ze współczuciem. „Stara gwardia nie żyje” – mówił do siebie. „Jesteśmy ostatni. Wytracą nas” – powtarzał. „Przyjdź, słodka śmierci…”, próbował przypomnieć sobie melodię tej pieśni, lecz na myśl przychodziły mu tylko słowa. „Stara gwardia nie żyje” – powiedział raz jeszcze, usiłując przywołać obraz znajomych twarzy. Niezupełnie mu się to udało. Jeśli chodzi o pierwszego przewodniczącego Międzynarodówki, którego zgładzili jako zdrajcę, to przypomniał sobie tylko jego kamizelkę w kratkę na lekko zaokrąglonym brzuchu i to, że właściciel kamizelki nigdy nie nosił szelek, zawsze tylko skórzane paski. Pierwszy premier rewolucyjnego państwa, którego też zlikwidowali, w chwilach niebezpieczeństwa obgryzał paznokcie. „Historia was zrehabilituje” – myślał Rubaszow bez specjalnego przekonania. Cóż jednak może wiedzieć historia o obgryzaniu paznokci?

O tłumaczce

Urszula Poprawska (ur. w 1954 r.) – tłumaczka literatury niemieckojęzycznej, z wykształcenia filolog języka polskiego. Przełożyła około pięćdziesięciu pozycji, zarówno non-fiction, jak i beletrystykę. Przetłumaczyła powieść Katii Petrowskiej Może Estera (WUJ 2015), Odkrycie kiełbaski z curry Uwe Timma (Wydawnictwo Od Do 2018), Ósme życie Nino Haratischwili (Wydawnictwo Otwarte 2016), tej samej autorki Kotkę i Generała (Wydawnictwo Otwarte 2019), Słonie w ogrodzie Meral Kureyshi (WUJ 2018), Z nowego wspaniałego świata Güntera Wallraffa (Czarne 2012), Szturmując niebo Rebiji Kadir i Alexandry Cavelius (Czarne 2011), Ciemność w południe Arthura Koestlera (PIW 2019). Mieszka w Krakowie.