Zuzanna Gawron

Jak uporać się z bagażem, który przynosimy z dzieciństwa? Zwłaszcza tym, który jest owocem znęcania się i patologii w rodzinie, którym dziecko obarcza się przez całe życie? To poezja mówiąca o sprawach istotnych — i stabuizowanych. Pamiętam, że już przy pierwszych wierszach miałam poczucie, że nareszcie obcuję z czymś, co ma sens, jest naprawdę ważne. To było wielkie odkrycie.

— Zuzanna Gawron, tłumaczka z języka angielskiego i hiszpańskiego

Czterdzieści dni (Erbgħin Jum) Antoine’a Cassara jest kroniką wewnętrznych zmagań człowieka – zarówno z nierozwiązanymi konfliktami z przeszłości, jak i z porażkami w dorosłym życiu. Ekspresyjna wędrówka po czeluściach uczuć przeplata się z obserwacją świata, który płynie swoim nurtem. Złożony kalejdoskop ludzkich emocji i wewnętrzne rozdygotanie mężczyzny z rozdrapanymi ranami – oto obraz człowieka naszych czasów. Tomik, zapisany w systematyczny sposób, pokazuje ból w różnych postaciach, jego odczuwanie w dzień i w nocy. Przepracowanie tego bólu prowadzi jednak ostatecznie do pozbierania kawałeczków rozbitego, kruchego naczynia, jakim jest człowiek, do zabliźnienia ran i do stworzenia siebie na nowo. Pojednanie, łagodne pogodzenie ze zwaśnionymi częściami samego siebie – oto owoce tej książki. Śródziemnomorski, ekspresyjny rollercoaster dla smakoszy najnowszej poezji południowoeuropejskiej.

W nagraniu audio tłumaczka opowiada o okolicznościach powstania przekładu, a także czyta przejmujący wiersz “Noc 20″ (od 9’20”).

Fragment wiersza Noc 20 Antoine’a Cassara…

Ħija, fejn mort tistaħba? Għadek lanqas

tlaqt timxi, il-ħalib qares għadu joqtor

minn mal-gażaża, u diġà bdejt tfittex

id-dalma fir-rokna tal-gwardarobba?

Oħroġ, isa, kuraġġ, tini jdejk, ejja,

tibżax minn wiċċi għax jixbah lil tal-pa.

Mhux se jgħajjat iktar, għadu kif ħareġ,

sakemm jidħol lura biċ-ċinturin

inkunu reqdin. Isa, ej’ ħa nilagħbu,

intellqu l-karozzi madwar il-mappa,

inbennu ’l Tigru mtaqqab u b’għajn waħda,

nibnulu għarix aħdar ħa jistrieħ fih,

intajru l-ajruplan l-aħmar lejn Malta,

inċemplu ’n-nanna bit-telefon blu,

indoqqu ftit il-pjanu ħdejn il-mummy

tkantalna l-għanja tal-ħamiema bajda.

Isa xbin, oħroġ, ħa naqralek storja

li ktibt dwar mostru ikrah lewn il-faħam

li tela’ b’rokit sal-għanqbut tal-kwiekeb

u weħel hemm sa xxabbtet lejh il-brimba

u belgħitu b’ħatfa bir-rokit b’kollox.

Anzi, xxxx!, agħmilli ftit wisa’, reġa’

ġie, dieħla ċ-ċavetta fis-serratura,

ersaqli ħa nidħol, ej’ tgeddes miegħi

ħa ngħattilek widnejk, għandek raġun,

id-dlam fih inqas iħirsa mid-dawl,

tibżax, hawn Tigru għassa wara l-bieba,

jekk ifittixna se jaqbeż għalina,

se jgerrxu ’l hemm, jew iġibu biċċiet,

stenn ħa ndaħħlu magħna ma jmurx isibna,

se nbexxaq ftit il-bieba, tagħmilx ħoss,

tinkwieta xejn, iċ-ċinturin iċekċek

dak il-pa qed ibiddel il-qalziet,

il-ma qed tnaddaf it-tasti tal-pjanu,

issa qiegħda tixher għax rat wirdiena,

il-pa qed jaqbeż fuqha biex jgħaffiġha,

issa qed isammar musmar ġol-ħajt

biex idendel kwadru li ġab għall-mummy

qiegħda tibki bil-ferħ għax sabiħ ħafna

u jidher li għal darba għamlu l-paċi

għax issa waqa’ s-skiet u m’hawnx tgemgim.

Tibkix għax se jismagħna, tagħmilx taħtek

għax inkella se nibda jien ukoll

u malajr ixommni u jiġi jgħajjarni

u jtini xebgħa bħal tal-ġimgħa l-oħra

u jkollni nibqa’ d-dar biex tal-iskola

ma jidħqux bija ħabba t-tbenġil f’wiċċi.

Kieku ma ħallejtx it-telefon isfel

kont nagħfas buttuna blu u naraw nieżla

il-brimba sewda minn ġos-sema mkewkeb

u tibla’ lill-pa biċ-ċinturin b’kollox

u nkunu nistgħu ninżlu ndoqqu l-pjanu

bil-mummy tkanta tal-ħamiema bajda

li tiġi filgħodu u tiekol minn idha

u jsiru jinħabbu u jsiru ħbieb sewwa

u tibqa’ ħdejha għal żmien, ma tmur imkien

sa fl-aħħar il-mummy tgħidilha titlaq

u tiftaħ il-ġwienaħ u ttir minn idha

imbagħad nirkbu lkoll fuq l-ajruplan l-aħmar

u ntiru lejn ir-razzett tan-nanniet

u Tigru jilgħab mal-qtates fil-bitħa

u ntellqu l-karozzi barra fit-triq

u l-gażaża narak tgaraha fil-baħar

u l-mummy ttik l-ikbar bewsa fid-dinja

u nieqaf nikteb dwar il-mostri suwed

u ngħixu ferħanin għal bosta snin.

…w przekładzie Zuzanny Gawron

Braciszku, gdzieś ty się schował?

Ledwo zacząłeś chodzić, skwaszone mleko

dalej kapie ci ze smoczka, a ty już szukasz

ciemności w rogach szaf?

No chodź, no rozchmurz się, podaj mi rękę,

no nie bój się mojej buzi tylko dlatego, że jest taka jak taty.

Już nie będzie krzyczał, właśnie sobie poszedł,

a jak wróci ze swoim pasem,

my będziemy spali. No chodź, pobawmy się,

możemy pojeździć samochodzikami po mapie,

możemy pobujać Tygryska, biedak ma pełno dziurek

i tylko jedno oczko, możemy wybudować dla niego

zielony domek do spania, możemy polatać

biało-czerwonym samolotem na Maltę,

możemy zadzwonić do babci niebieskim telefonem,

możemy pograć troszkę z mamą na pianinie,

gdy śpiewa nam piosenkę o bladej gołąbce.

No chodź, kolego, wyłaź stamtąd, poczytam ci historię,

którą napisałem o nocnym potworze,

co leci rakietą w pajęczynę z gwiazd

i łapie się w nią, a pająk schodzi do niego

i zjada go, i tę rakietę, i to wszystko.

Ale… ciiii… no, posuń się troszkę,

on właśnie wrócił, słychać, jak przekręca klucz,

zrób dla mnie miejsce, przysuń się,

żebym mógł zakryć ci uszy, masz rację,

tam, gdzie ciemno, jest mniej duchów, niż tam, gdzie jasno,

nie bój się, Tygrysek strzeże drzwi,

obroni nas, przegoni go i rozerwie na strzępy,

czekaj, wezmę go do środka, żeby tata nas nie znalazł,

otworzę powoli drzwi, cicho siedź,

nie bój się, ten brzęczący pasek

to tylko tata zmieniający spodnie,

a mama czyści klawisze pianina,

a teraz ona krzyczy, bo zobaczyła karalucha,

a tata skacze wokół, bo chce go zatłuc,

a teraz wbija gwóźdź w ścianę,

bo chce zawiesić obrazek, który przyniósł mamie,

a ona płacze z radości, że taki ładny,

i wygląda na to, że się wreszcie pogodzili,

bo już są cicho i jęki się skończyły.

No nie płacz, bo usłyszą, nie sikaj pod siebie,

bo ja też tak zrobię, a wtedy on mnie wywącha

i nakrzyczy na mnie, i uderzy jak tydzień temu,

i będę musiał zostać w domu, żeby koledzy z klasy

nie śmiali się z moich siniaków na twarzy.

Gdybym nie zostawił telefoniku na dole,

nacisnąłbym niebieski przycisk i wiesz,

czarny pająk zjechałby z pajęczyny gwiazd,

żeby połknąć tatę i jego pas,

i wtedy moglibyśmy zejść na dół pograć na pianinie,

kiedy mama śpiewa o bladej gołąbce,

która przylatuje rano i je z jej ręki,

i za chwilę są już z nich największe przyjaciółki,

i czy słońce czy deszcz, czy wiatr czy śnieg,

ona zostanie, aż mama powie, że już czas,

i wtedy ona rozłoży skrzydła i odfrunie, a potem

my wszyscy odlecimy samolotem

i polecimy do domu babci,

Tygrysek pogra z kotami w koci, koci, łapci,

pobawimy się na ulicy w samochody,

a ty wrzucisz swój smoczek do wody,

a mama da ci buzi i wszystko będzie dobrze,

a ja przestanę pisać historyjki o nocnym potworze

i będziemy żyli długo i szczęśliwie.

O tłumaczce

Zuzanna Gawron (ur. 1983 r.) – tłumaczka, filolożka hiszpańska, autorka polskich przekładów  Alejandry Pizarnik, Moisésa Mato i Antoine’a Cassara, artykułów oraz reportaży literackich o migracji (w: Rita Baum, Signal). Rowerzystka, podróżniczka i kocia babysitterka z zamiłowania.


W nagraniu wykorzystano utwór muzyczny dostępny na licencji Creative Commons: Bajun, Primary (link).