Ewa Zaleska

To książka o wszystkim. Albo inaczej: każdy czytelnik musi zadecydować, o czym ona jest dla niego.

— Ewa Zaleska, tłumaczka z języka hiszpańskiego

Bohater powieści Twoja twarz jutro Javiera Maríasa po rozstaniu z żoną przenosi się z Madrytu do Londynu i zatrudnia w tajemniczej organizacji, prawdopodobnie w wywiadzie brytyjskim. Jego praca polega na tworzeniu scenariuszy przyszłych ludzkich zachowań, „twarzy” ludzi  – jutro. Akcja powieściowa zamyka się w trzech dniach, ale o wiele więcej dzieje się w głowie hiperaktywnego narratora. Snuje on piętrowe dygresje, z których każda jest zamkniętą, oddzielną opowieścią i rozgrywa się na wielu planach czasowych. Cofamy się do drugiej wojny światowej, hiszpańskiej wojny domowej, znajdujemy rozważania o języku i jego niszczycielskiej sile, o zdradzie i miłości, o rozpaczy i stracie, o bezpowrotnie utraconym czasie.

        Przekład powieści Twoja twarz jutro Javiera Maríasa autorstwa Ewy Zaleskiej został uhonorowany nagrodą „Literatury na świecie” w roku 2014.

W nagraniu audio tłumaczka opowiada o okolicznościach powstania przekładu książki.

Fragment książki Javiera Maríasa Twoja twarz jutro. Trucizna, cień i pożegnanie…

Oh sí, uno no es nunca lo que es —no del todo, no exactamente— cuando está solo y vive en el extranjero y habla sin cesar una lengua que no es la propia o la del principio; pero en su país no lo es tampoco cuando está en una guerra o cuando lo dominan la ira o la obstinación o el miedo: uno se siente hasta cierto punto irresponsable de lo que haga o presencie, como si todo perteneciera a una existencia provisional, paralela, ajena o prestada, ficticia o casi soñada —o quizá es teórica como mi vida entera, según el informe sin firma del viejo fichero que me concernía—; como si todo pudiera ser relegado a la esfera de lo imaginado tan sólo y jamás ocurrido, y desde luego de lo involuntario; todo echado a la bolsa de las figuraciones y de las sospechas e hipótesis, y aun a la de los meros y desatinados sueños, tras los cuales siempre cabe decirse, una vez despierto: ‘No, yo no quería que apareciera ese deseo anómalo o ese odio mortífero o ese remordimiento infundado, esa tentación o ese pánico o ese afán punitivo, esa amenaza ignorada o esa maldición sorprendente, esa aversión o esa añoranza que ahora pesan todas las noches como plomo sobre mi alma, esa asquerosidad o esa violencia que yo mismo causo, esos rostros ya muertos y para siempre configurados que pactaron conmigo no tener más mañana (sí, ese es nuestro pacto con los que se callan y son expulsados: que no hagan ni digan más, que desaparezcan y ya no cambien) y que ahora vienen a susurrarme palabras temibles e inesperadas y quién sabe si aun impropias de ellos o ya no tanto, mientras yo estoy dormido y he abandonado la guardia: he dejado sobre la hierba mi escudo y mi lanza’. Y además uno puede repetirse infinitas veces las inquietantes palabras de Yago, no ya sólo después, sino durante sus actos: ‘I am not what I am. Yo no soy lo que soy’. Y de la misma manera que el que encarga un crimen, o el que amenaza con uno, o el que se destapa miserias exponiéndose a un chantaje, o el que compra a escondidas —el cuello del abrigo alzado y la cara siempre en sombras, nunca enciendas un pitillo—, le advierten al asesino a sueldo o al amenazado o al chantajista posible o a la conmutable mujer ya olvidada en el deseo y que aun así nos da vergüenza: ‘Ya lo sabes, a partir de ahora no me has visto nunca, no sabes quién soy, no me conoces, yo no he hablado contigo ni te he dicho nada, para ti no tengo rostro ni voz ni aliento ni nombre, ni siquiera nuca o espalda. No han tenido lugar esta conversación ni este encuentro, lo que ocurre aquí ante tus ojos no ha sucedido, no está pasando, ni estas palabras las has oído porque no las he pronunciado. Y aunque las oigas ahora, yo no las digo’; así, del mismo modo puede uno decirse: ‘Yo no soy lo que soy ni lo que veo que hago. Es más, ni siquiera lo hago’.

…w przekładzie Ewy Zaleskiej

 

O tak, człowiek nigdy nie jest tym, kim jest – nie do końca, nie całkiem – kiedy żyje samotnie i mieszka za granicą, i ciągle mówi w języku, który nie jest jego ojczystym czy też pierwszym językiem; ale i we własnym kraju nim nie jest, gdy walczy na wojnie lub gdy owładnie nim złość, zaciętość i strach: człowiek czuje, że do pewnego stopnia nie ponosi odpowiedzialności za to, co zrobi albo czego będzie świadkiem, jakby wszystko było częścią jakiejś prowizorycznej egzystencji, równoległej, obcej lub zapożyczonej, fikcyjnej, nieledwie śnionej – a może teoretycznej, jak całe moje życie wedle niepodpisanego raportu na mój temat w starym archiwum; jakby dało się wszystko wypchnąć do sfery tego, co jest fantasmagorią i nigdy się nie zdarzyło, i co oczywiście mimowolne, wszystko wrzucone do jednego worka wyobrażeń i podejrzeń, i hipotez, a nawet zwykłych bezrozumnych snów, o których po przebudzeniu można tylko powiedzieć: „Nie, nie chciałem, żeby pojawiło się takie nienormalne pragnienie albo taka mordercza nienawiść, albo takie bezzasadne wyrzuty sumienia, albo taka pokusa, albo taki popłoch, albo taka żądza wymierzenia kary, takie nieznane zagrożenie albo taka klątwa, taka niechęć albo taka tęsknota, które teraz ciążą co noc ołowiem na mej duszy, takie obrzydzenie albo taka przemoc, których sam jestem sprawcą, takie twarze już umarłe i na zawsze niezmienne, które zawarły ze mną układ, że nie będzie żadnego jutra (tak, to nasz pakt z tymi, którzy stali się niemi i są usunięci: mają nic więcej nie robić ani nie mówić, mają zniknąć i już się nie zmieniać), a teraz przychodzą i szepcą mi przerażające niespodziewane słowa, kto wie, może nawet dla nich niestosowne, kiedy jestem pogrążony we śnie i nie mam się na baczności: zostawiłem na murawie swoją tarczę i włócznię”. Poza tym można powtarzać w nieskończoność niepokojące słowa Jagona już nie tylko po tym, co się zrobiło, lecz i w trakcie tego, co się robi: „I am not what I am. Nie jestem tym, kim jestem”. Tak samo ostrzega ktoś, kto zleca zbrodnię lub grozi, że ją popełni, albo kto ujawnia własne niegodziwe czyny, narażając się na szantaż, albo kto kupuje coś na lewo – kołnierz zawsze podniesiony, twarz w cieniu, nigdy nie zapalaj papierosa – mówiąc wynajętemu zabójcy albo osobie w niebezpieczeństwie, albo potencjalnemu szantażyście, albo kolejnej kobiecie, dawno zapomnianej namiętności, której i tak się wstydzimy: „Pamiętaj, nigdy się nie spotkaliśmy, od dzisiaj nie wiesz, kim jestem, nie znamy się, nigdy nie zamieniliśmy ani słowa, nie mam twarzy ani głosu, ani oddechu, ani imienia, ani nawet karku ani pleców. Ta rozmowa ani to spotkanie nigdy się nie odbyły, to, czego jesteś teraz naocznym świadkiem, nigdy się nie wydarzyło, tego nie ma, nie było też tych słów, bo nigdy ich nie wypowiedziałem. Nawet jeżeli teraz je słyszysz, ja ich nie wypowiadam”; tak samo jak można powiedzieć sobie: „Nie jestem tym, kim jestem, ani tym, kto robi to, co widzę. Co więcej, ja nawet tego nie robię”.

O tłumaczce

Ewa Zaleska – tłumaczka z języka hiszpańskiego, autorka m. in. przekładów powieści Mario Vargasa Llosy, Isabel Allende, Enrique Vila-Matasa, Javiera Maríasa i Javiera Cercasa. Dwukrotnie, w 2006 i w 2012 roku, otrzymała nagrodę Instytutu Cervantesa w Warszawie za przekład literacki z języka hiszpańskiego. Przekład powieści Twoja twarz jutro Javiera Maríasa został uhonorowany nagrodą „Literatury na świecie” w roku 2014. W 1994 r. „Literatura na świecie” nagrodziła debiut translatorski Ewy Zaleskiej (Historia Alejandro Mayty Mario Vargasa Llosy). Ostatnio w jej przekładzie ukazały się esej Javiera Maríasa Wenecja jako wnętrze („Przegląd Polityczny”, nr 151/152, 2018) oraz powieść Javiera Cercasa Władca cieni (Noir sur Blanc, 2019). Mieszka w Warszawie.