Tomasz Grabiński

Najtrudniejsze w przetłumaczeniu tej powieści na język polski było oddanie jej wielojęzyczności. Została napisana po słowacku, ale jej bohaterowie, zależnie od narodowości, posługują się językiem czeskim czy węgierskim. Dlatego w tłumaczeniu musieliśmy posunąć się do rozwiązań, których nie ma w oryginale. 

— Tomasz Grabiński, tłumacz z języków czeskiego i słowackiego

Najpopularniejsza słowacka książka ostatnich lat, za którą autor otrzymał w 2009 roku Europejską Nagrodę Literacką, a w 2014 roku autor i tłumacz odebrali Literacką Nagrodę Europy Środkowej „Angelus”. Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej) Pavla Rankova to „epicka wizja Europy Środkowej, która – jak wszystko w tym miejscu świata – jest zarazem okrutna, dramatyczna, śmieszna i pełna absurdu”, jak pisała Olga Tokarczuk. Pierwszego września 1938 roku na basenie w Levicach (Czechosłowacja) trzech przyjaciół z jednej klasy – Czech Jan, Węgier Peter i Żyd Gabriel – organizuje zawody w pływaniu. Zwycięzca będzie mógł ubiegać się o względy koleżanki z klasy, Słowaczki Márii. Rywalizacja tych trzech potrwa przez kolejnych 30 lat. Bohaterowie dorastają, w ich życie wkraczają polityka i historia XX wieku. Polski przekład książki został wydany w 2013 roku przez wydawnictwo Książkowe Klimaty w serii Słowackie Klimaty.

W nagraniu wideo poznajemy tłumacza i autora przedstawianej książki.

W nagraniu audio tłumacz czyta fragment książki i opowiada o wyzwaniach związanych z tłumaczeniem książki wielojęzycznej i wielokulturowej.

Fragment książki Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej) Pavla Rankova…

Pracoval od svitu do mrku. Meral, pílil, sekal, hobľoval, vŕtal, strúhal, stĺkal, lepil, moril, natieral, lakoval. Nestratil nič zo svojej voľakedajšej zručnosti, len únava teraz prichádzala akosi skôr. Kladivo nezvieral tak mocne ako za mlada, zuby jeho pílky sa vnárali do drevených fošní pomalšie než predtým. Košeľa mu stmavla od potu oveľa rýchlejšie ako pred desaťročiami za učňovských čias.

          Ale on si únavu nepripúšťal. Pred očami mal mužov, ktorým chystal posledné lôžko. Viac pre nich urobiť nemohol. (…)

          Ku každému z nich ho viazalo mnoho spomienok. Pociťoval k nim viac ako priateľstvo. Boli to spolubojovníci. Ich vzťah sa zrodil z rovnakých nádejí a túžob, zocelilo ho prenasledovanie a útlak nepriateľov. Stali sa bratmi. (…)

          – Je čas. (…)

          – Dyť už jdu, – odvetil majster Klement.

          Ale tesársku zásteru si nevyzliekol. Namiesto toho si sadol na stoličku, ktorá bola v kúte. Zložil hlavu do dlaní. Jeho ťažké chlapské slzy hlasno kvápali na kamennú podlahu. Čas ho predbehol. Jedenásť namiesto štrnástich.

          – Zpozdil jsem se, nestihl jsem to, – vzlykal. (…)

          13. novembra 1952 na zasadaní politického sekretariátu Ústredného výboru Komunistickej strany Československa sa rozhodovalo o rozsudkoch, ktoré budú o pár dní vyhlásené nad štrnástimi obvinenými komunistami v procese so Slánského protištátnym spikleneckým centrom. Na záver tohto zasadania bývalý stolár, teraz prezident Československej republiky Klement Gottwald povedal:

          – Dáme tedy jedenáct špagátů a tři doživotí.

…w przekładzie Tomasza Grabińskiego

 

Pracował od świtu do zmierzchu. Mierzył, piłował, rąbał, heblował, wiercił, strugał, zbijał, kleił, bejcował, malował, lakierował. Nie stracił nic ze swojej dawnej wprawy, tylko zmęczenie pojawiało się teraz jakby wcześniej. Nie ściskał młotka tak mocno jak w młodości, zęby jego piły zanurzały się w drewniane dyle wolniej niż przedtem. Koszula ściemniała mu od potu o wiele szybciej niż przed paroma dekadami, kiedy był czeladnikiem.

          Ale on nie dopuszczał do siebie zmęczenia. Przed oczami miał mężczyzn, dla których szykował ostatnie posłanie. Więcej nie mógł dla nich zrobić. (…)

          Z każdym z tych ludzi wiązało go wiele wspomnień. Czuł wobec nich coś więcej niż przyjaźń. Byli to współbojownicy. Więź między nimi zrodziła się z podobnych nadziei i pragnień, zahartowały ją prześladowania i ucisk wrogów. Stali się braćmi. (…)

          – Już czas. (…)

          – Idę, już idę – odparł mistrz Klement.

          Nie zdjął jednak roboczego fartucha. Zamiast tego usiadł na krześle w kącie. Złożył głowę w dłoniach. Jego ciężkie męskie łzy głośno kapały na kamienną podłogę. Czas go wyprzedził. Jedenaście zamiast czternastu.

          – Spóźniłem się, nie zdążyłem – szlochał. (…)

          Trzynastego listopada 1952 roku na posiedzeniu Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Czechosłowacji podejmowano decyzje w sprawie wyroków, jakie za parę dni zostaną ogłoszone wobec czternastu oskarżonych komunistów w procesie Rudolfa Slánskiego i jego antypaństwowego ośrodka spiskowego. Na zakończenie tego posiedzenia były stolarz, a teraz prezydent Republiki Czechosłowackiej, Klement Gottwald powiedział:

          – Damy zatem jedenaście stryczków i trzy dożywocia.

O tłumaczu

Tomasz Grabiński (ur. w 1974 r.) – tłumacz z języków słowackiego i czeskiego, absolwent filologii słowackiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, menedżer kultury. W latach 2009-2014 był wicedyrektorem Instytutu Polskiego w Bratysławie i II sekretarzem Ambasady RP na Słowacji. Obecnie pracuje jako bibliotekarz w Miejskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu. W 2014 roku został laureatem Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus za przekład powieści słowackiego autora Pavla Rankova Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej).


W nagraniu wykorzystano utwór dostępny na licencji Creative Commons: Heftone Banjo Orchestra, Music Box Rag (link).